niedziela, 4 stycznia 2015

Zakupy, zakupy- to co JaŚniutka lubi najbardziej

Witam najwspanialsi.

dzisiaj chciałam Wam przedstawić produkty, które niedawno kupiłam i krótko zrecenzować. Zakupy poczyniłam na początku grudnia, wiec mam już jakieś zdanie o nich.


Kobo, Professional Pure Pigment, nr  502
Na początek coś rewelacyjnego. Piękny cudowny pigment



Pigment jest z firmy Kobo, nr 502. Zdjęcie tego niestety nie oddaje, ale jest to piękny jasny pigment z którego wydobywa się różowo- fioletowy blask. Mieni się on pięknie. Dobrze się go nakłada, zarówno palcem jak i pędzelkiem. Długo się utrzymuje, ja stosowałam go raczej do wieczorowego makijażu jako dodatek. Jednak w przypadku dziennego, przy delikatnej aplikacji też nada się idealnie.



Rimmel, ScandalEyes by Kate

Ten tusz to jakaś masakra. Jedyny plus to ładne opakowanie, które prezentuje się tak:





Najgorszy tusz jako miałam kiedykolwiek w rękach. Nawet nie wiem od czego zacząć. Kupiłam go bo lubię testować nowe kosmetyki. Ten tusz ma niewiele zalet, faktycznie jest czarny i chwile po pomalowaniu może i wygląda znośnie, ale później robi na twarzy mały koszmarek. Nie wytrzymuje na rzęsach nawet 1 godziny, osypuje się w postaci takiego pyłku. Jednak nie to jest najgorsze, ten tusz zrobił ze mnie Pandę. Rozmazuje się pod oczami, zostaje na koszuli męskiej, rękach, znajdziecie go też na policzku. Dodatkowy minut to jest brak składu na opakowaniu, oraz brak jakiekolwiek foli, naklei aby zapobiec otwieraniu tuszu bez potrzeby w sklepie. A... zapomniałabym o tej strasznej, koszmarnej szczoteczce, którą naprawdę nie da się pomalować oczu tak aby się nie pobrudzić. Dla mnie to największy zawód... a kosztował 26 złoty, więc też bez rewelacji.

Marion Mleczko prostujące oraz płyn do stylizacji

Mleczko idealnie się nadaje, jeśli chcecie wyprostować włosy na okrągłej szczotce lub prostownicą. Ja nakładałam je od połowy długości włosów i układałam. Włosy były bardziej gładkie, mniej się puszyły i faktycznie dłużej się utrzymywały w takiej postaci jak bym chciała. Bardzo zaskoczyło mnie też to, że nie przetłuszcza włosów, a ja niestety mam do tego tendencję. Płyn do stylizacji, kupiłam w zamyśle kręcenia loków. Muszę przyznać, że moje loczki trzymają się dłużej a dodatkowo faktycznie tak jak obiecuje producent nadaje objętość. Oba te produkty są godne polecenia, tym bardziej, że kosztują koło 12 złoty. Ja swoje kupiłam w Naturze, więc tam na pewno są dostępne .

Schwarzkopf, Taft, Invisible Styling




O tym lakierze powiem bardzo krótko, to jedyny który nie skleja mi włosów. Fryzura się utrzymuje dobrze, bez sztucznego hełmu i posklejanych pasemek. 

Batiste, suchy szampom,tropical

Suchego szamponu używam niezwykle rzadko, wole umyć włosy normalnie. Lubię mieć jednak jakiś w domu w razie potrzeby. Szampony Batiste znam nie od dziś, kiedyś kupowałam je tylko przez internet, ostatnio zobaczyłam, że są w Hebe więc skusiłam się na nowy rodzaj. Szampon ten ładnie oczyszcza skórę głowy,  tak jak każdy szampon z tej firmy.... ale.... bardzo mocno pachnie. Mi osobiście ten zapach przeszkadza, utrzymuje się on, aż do normalnego mycia. Następnym razem wybiorę inny, mniej pachnący.


Zalotka do rzęs,Elite

Lubię używać zalotek. Ostatnio kupiłam sobie nowy nabytek. Jest to zwykła zalotka z Natury z firmy Elite, kosztowała niewiele, a idealnie spełnia swoje zadanie. Ładnie podkręca rzęsy nie łamiąc ich i nie wyrywając.  Ja lubię zalotkę sobie podgrzać suszarką wtedy z powodu ciepła kręci jeszcze bardziej. W tak ekstremalnych warunkach też spełnia swoje zadanie. Dodatkowo ma zapasową gumeczkę.







Moja cera ostatnio bardzo się przesusza, wynika to zapewne z sztucznego ogrzewania. Zakupiłam jak widać 3 rodzaje maseczek do twarzy. Zacznę może od tej najlepszej. Ziaja, wypuściła idealna maseczkę, prosto się ją nakłada i zmywa. Twarz od razu po niej jest lepiej nawilżona. Oczywiście przed jej nałożeniem stosują peeling. Zapach jest bardzo delikatny, prawie nie wyczuwalny. Następna maseczka ma mniejsze właściwości nawilżające, ale za to rozjaśnia drobne przebarwienia i poprawia koloryt skóry. Mowa o Avon naturals carroti sunflower. czyli maseczce nawilżającej z wyciągiem z marchewki i słonecznika. Ma ona bardziej żelowa i lżejsza konsystencje jak ta z Ziaji. Ja nie mam na twarzy dużych przebarwień, jednak po wakacjach, zawsze pojawiają mi się małe piegi i plamki. Zauważyłam, że po tej maseczce one jaśnieją a twarz ma bardziej jednolity kolor. Zapach bardzo delikatny, powiedziałabym, że nawet przyjemny. Ostatnią maseczką, o które mam najgorsze zdanie jest Avon, Planet Spa India Intensity. Ma ona bardzo gęstą konsystencje, co akurat lubię, ale ten zapach... Wynika on zapewne z faktu, że jest to maseczka z olejkami z czarnego bzu, sezamu i drzewa sandałowego. Mi ten zapach  wydaje się za mocny, drażni mnie. Celem tej maseczki jest ujędrnianie, ciężko po kilku użyciach stwierdzić tego efekt, jednak mogłaby robić cokolwiek, a ja nie widzę różnicy czy ją nałożę, czy nie.

Dziękuję za uwagę.
Wy jakie zakupy zrobiłyście w tym miesiącu? Chętnie poczytam.
JaŚniutka

10 komentarzy:

  1. Maseczki z Ziaji zielona oliwka jakoś kompletnie do mnie nie dotarły, za to kiedyś bardzo lubiłam maseczki z Avonu :)
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, pewnie zależy to od rodzaju skóry. Mi bardzo ta maseczka pasuje. A Avon maseczki ma nie najgorsze, Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Lubię takie wpisy :D
    Szkoda, że tusz jest taki okropny. Szczoteczka wygląda ciekawie, a tu taki zawód

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie w sklepie szczoteczka też mi się podobała. A muszę go chyba wyrzucić....


      A dziękuje:)

      Usuń
  3. Mam w zapasach szampony z Batiste, pigmenty z KOBO są świetne, mam kilka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te szampony są rewelacyjne. A pigmenty z Kobo, można już powiedzieć, że przeszły do legendy:P

      Dziękuje za komentarz

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz. Mi też bardzo się podoba.

      Usuń
  5. Pisałaś o maseczkach a ja mam pytanie dotyczące alg tzn kupiłam algi na twarz i pod oczy do rozrobienia z wodą w domu-jak często można ich używać?pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, algi możesz stosować tak często jak wszystkie inne maseczki. Ja polecam raz w tygodniu... pod taką maseczkę możesz dać jakieś serum,lub maseczkę dzięki algom wchłoną się one lepiej, bo nie będzie wyparowywać. W zależności jakie masz algi, możesz kłaść je także na oczy (jeśli nie są z zawartością substancji ściągająco- wysuszających) Pamiętaj, że algi najlepiej mieszać silikonową szpatułką, jak nie masz to znajdź w domu coś "niemetalowego".


      A... ważna uwaga, może to wiesz ale lepiej napiszę. Algi pęcznieją od wody, w związku z tym resztki maseczki lepiej nie wyrzucać do ubikacji ani do zlewu, bo się może pozatykać.

      Usuń

Miło mi, że tu jesteś:) Dziękuje za komentarz.