czwartek, 29 stycznia 2015

Poranna przemiana







Tak wyglądam po wstaniu z łóżka...





Po użyciu taki specyfików ....



...i po uczesaniu się....


...wyglądam tak.




Jak widać zmiana widoczna. Makijaż jest moją pasją i zawodem. Nie wychodzę z domku bez makijażu, czuje się "goła". Zastanawiam się, czy tylko ja tak mam? Czy to kwestia moich kompleksów, przyzwyczajeń, czy zboczenia zawodowego. Wy też tak macie? Codziennie się malujecie?


Parę razy w życiu musiałam wyjść bez "tapety" czułam się źle i wydawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą. Z drugiej strony, jak patrzę na ludzi bez makijażu to wiele osób wygląda cudnie bez niego. Ja wole jednak poprawiać swoją urodę.


Chętnie poznam Wasze zdanie. Makijaż jest zbędny? Niezbędny?

środa, 28 stycznia 2015

Buble roku

Nowy film. Zapraszam do oglądania i komentowania. Poruszyłam tematykę bubli roku i ich ciekawych zamienników.





Pozdrawiam najwspanialsi




niedziela, 25 stycznia 2015

Makijaż inspirowany Chanel Resort 2015/modelarz na mokro

Hejka,

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać makijaż, na którego pomysł wpadłam oglądając zdjęcia w sieci. Makijażową inspiracją w tym przypadku jest Chanel Resort 2015. Co nie znaczy, że chciałam zrobić identyczny makijaż. To była tylko INSPIRACJA

Zapraszam do oglądania kochani.





 Jak widać inspiracja konkretna a makijaż to moja wariacja na temat;P


Oto lista kosmetyków oraz kroki jakie wykonałam na oku:

- całą powiekę dolną i górną pokryłam korektorem Affinitone Maybelline
- zapudrowałam pudrem z Kobo 101 Translucent
- białą kredką z Essence narysowałam kreskę i w późniejszych krokach starałam się jej nie rozmazywać ani brudzić
- na całą ruchomą powiekę oraz dolną  położyłam cień w kremie Color Tattoo 40
- z palety Sleek Storm 578 użyłam czarnego matowego cienia, którym pokryłam ruchomą i dolną powiekę
- załamanie powieki roztarłam matowym brązem (cień) z Golden Rose 210
- dołożyłam w załamaniu także miedziany pigment do ciała z Inglota o kolorze 232
- na dolnej powiece powtórzyłam tą czynność rozcierając czarny cień brązem i pigmentem
-  białym cieniem z Kobo nr 101 mono utrwaliłam białą linię, nałożyłam też na cień pigment z Kobo o kolorze 502, w celu nadania głębi białej kresce
- złoty cień z Sephory N 109, nałożyłam palcem w wewnętrznym kąciku
- rzęsy wytuszowałam tuszem Lovely Pump Up, kolor Black


Tak przygotowałam oko, następnie przeszłam do twarzy. Zastosowałam tzw technikę odwróconą, najpierw zrobiłam oczy a później twarz. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Taką technikę stosuję się przy mocnych makijaż, kiedy istnieje możliwość osypania, to umożliwia nam "czystą pracę"

Na twarz wykonałam modelarz na mokro. Na czym on polega? Stosuje się do tego dwa  podkłady, jasny w kolorze cery i ciemniejszy. Miejsca, które chcemy schować modelujemy ciemnym podkładem, dzięki temu możemy schować niedoskonałości i modelować kształt twarzy. 

- podkład Affinimatt nr 09 Opal położony na całą twarz
- podkład z Kobo o nr 301 Albaster jako ciemniejszy do modelarzu,  położony pod kości policzkowe, czubek nosa, podwójny podbródek i brzeg czoła w celu jego optycznego zmniejszenia
- całość zapudrowana pudrem z Kobo  101 Translucent
- bronzer Astor Skin Match 4 Ever Bronzer, o kolorze 002 Brunette, położony pod kości policzkowe
- róż Bourjois nr 37 Rose Pompon
- jako rozświetlasz Loreal Puder Rozświetlający, na szczyt kości policzkowych




Jak Wam się podoba? Jaki zrobić następny post? Zapraszam do komentowania.


Pozdrawiam najwspanialsi


środa, 21 stycznia 2015

Ulubieńcy roku

Hejka, 


zapraszam Was kochani na film o ulubieńcach roku.

Mam nadzieję, że Wam się spodoba.


 



Pozdrawiam najwspanialsi

 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Fioletowa inpiracja- makijaż dla zielonoonich

Najwspanialsi,


mam kochane/kochani nowy makijaż.

tak wygląda całościowo





A z bliska....





Jak Wam się podoba?

Może zacznę od oczu. Trzeba podkreślić, że kolor fioletowy jest idealny dla zielonookich. Lubię fiolet na moich oczach. Jednak pamiętam, że jestem ciepłym typem urody więc.... ale co mi tam:)


Oczy:
- Lily Lolo, cień prasowany, kolor fioletowy o nazwie Drama Queen , nałożony na całą ruchoma powiekę, oraz do połowy dolnej powieki
- Essence pigment nr 16, fioletowy błyszczący pigment nałożony palcem na środek powieki górnej
- Kobo 502, pigment jasny z drobinkami fioletowymi, położony w zewnętrznym kąciku
- Inglot Pigment nr 232, złoty na środek dolnej powieki
-  Golden Rose Matte nr 210, podkreślone załamanie powieki
- tusz Max Factor 2000 Calorie- ciągle szukam lepszego, ale nie znalazłam, dla mnie niezastąpiony
- brwi, cień Color Tattoo, 40 Permanent Taupe
Twarz
- Pirre Rene Skin Balace nr 21, plus niewielka ilość Rimmel Wake Me Up 200 soft beige,
-  zapudrowałam całość twarzy pudrem Buourjois, pudre libre, kolor 01 Peach.
- bronzer pod kości policzkowe Astor Skin Match 4 Ever Bronzer ja mam kolor Brunette
- róż na kości policzkowe Catrice, Defining Blish 050
- zamiast rozświetlacza  Loreal puder rozświetlający

Usta:
- pomadka Inglot nr 122

tak to wygląda:)




Dajcie znać, jak Wam się podobało.

JaŚniutka

niedziela, 4 stycznia 2015

Zakupy, zakupy- to co JaŚniutka lubi najbardziej

Witam najwspanialsi.

dzisiaj chciałam Wam przedstawić produkty, które niedawno kupiłam i krótko zrecenzować. Zakupy poczyniłam na początku grudnia, wiec mam już jakieś zdanie o nich.


Kobo, Professional Pure Pigment, nr  502
Na początek coś rewelacyjnego. Piękny cudowny pigment



Pigment jest z firmy Kobo, nr 502. Zdjęcie tego niestety nie oddaje, ale jest to piękny jasny pigment z którego wydobywa się różowo- fioletowy blask. Mieni się on pięknie. Dobrze się go nakłada, zarówno palcem jak i pędzelkiem. Długo się utrzymuje, ja stosowałam go raczej do wieczorowego makijażu jako dodatek. Jednak w przypadku dziennego, przy delikatnej aplikacji też nada się idealnie.



Rimmel, ScandalEyes by Kate

Ten tusz to jakaś masakra. Jedyny plus to ładne opakowanie, które prezentuje się tak:





Najgorszy tusz jako miałam kiedykolwiek w rękach. Nawet nie wiem od czego zacząć. Kupiłam go bo lubię testować nowe kosmetyki. Ten tusz ma niewiele zalet, faktycznie jest czarny i chwile po pomalowaniu może i wygląda znośnie, ale później robi na twarzy mały koszmarek. Nie wytrzymuje na rzęsach nawet 1 godziny, osypuje się w postaci takiego pyłku. Jednak nie to jest najgorsze, ten tusz zrobił ze mnie Pandę. Rozmazuje się pod oczami, zostaje na koszuli męskiej, rękach, znajdziecie go też na policzku. Dodatkowy minut to jest brak składu na opakowaniu, oraz brak jakiekolwiek foli, naklei aby zapobiec otwieraniu tuszu bez potrzeby w sklepie. A... zapomniałabym o tej strasznej, koszmarnej szczoteczce, którą naprawdę nie da się pomalować oczu tak aby się nie pobrudzić. Dla mnie to największy zawód... a kosztował 26 złoty, więc też bez rewelacji.

Marion Mleczko prostujące oraz płyn do stylizacji

Mleczko idealnie się nadaje, jeśli chcecie wyprostować włosy na okrągłej szczotce lub prostownicą. Ja nakładałam je od połowy długości włosów i układałam. Włosy były bardziej gładkie, mniej się puszyły i faktycznie dłużej się utrzymywały w takiej postaci jak bym chciała. Bardzo zaskoczyło mnie też to, że nie przetłuszcza włosów, a ja niestety mam do tego tendencję. Płyn do stylizacji, kupiłam w zamyśle kręcenia loków. Muszę przyznać, że moje loczki trzymają się dłużej a dodatkowo faktycznie tak jak obiecuje producent nadaje objętość. Oba te produkty są godne polecenia, tym bardziej, że kosztują koło 12 złoty. Ja swoje kupiłam w Naturze, więc tam na pewno są dostępne .

Schwarzkopf, Taft, Invisible Styling




O tym lakierze powiem bardzo krótko, to jedyny który nie skleja mi włosów. Fryzura się utrzymuje dobrze, bez sztucznego hełmu i posklejanych pasemek. 

Batiste, suchy szampom,tropical

Suchego szamponu używam niezwykle rzadko, wole umyć włosy normalnie. Lubię mieć jednak jakiś w domu w razie potrzeby. Szampony Batiste znam nie od dziś, kiedyś kupowałam je tylko przez internet, ostatnio zobaczyłam, że są w Hebe więc skusiłam się na nowy rodzaj. Szampon ten ładnie oczyszcza skórę głowy,  tak jak każdy szampon z tej firmy.... ale.... bardzo mocno pachnie. Mi osobiście ten zapach przeszkadza, utrzymuje się on, aż do normalnego mycia. Następnym razem wybiorę inny, mniej pachnący.


Zalotka do rzęs,Elite

Lubię używać zalotek. Ostatnio kupiłam sobie nowy nabytek. Jest to zwykła zalotka z Natury z firmy Elite, kosztowała niewiele, a idealnie spełnia swoje zadanie. Ładnie podkręca rzęsy nie łamiąc ich i nie wyrywając.  Ja lubię zalotkę sobie podgrzać suszarką wtedy z powodu ciepła kręci jeszcze bardziej. W tak ekstremalnych warunkach też spełnia swoje zadanie. Dodatkowo ma zapasową gumeczkę.







Moja cera ostatnio bardzo się przesusza, wynika to zapewne z sztucznego ogrzewania. Zakupiłam jak widać 3 rodzaje maseczek do twarzy. Zacznę może od tej najlepszej. Ziaja, wypuściła idealna maseczkę, prosto się ją nakłada i zmywa. Twarz od razu po niej jest lepiej nawilżona. Oczywiście przed jej nałożeniem stosują peeling. Zapach jest bardzo delikatny, prawie nie wyczuwalny. Następna maseczka ma mniejsze właściwości nawilżające, ale za to rozjaśnia drobne przebarwienia i poprawia koloryt skóry. Mowa o Avon naturals carroti sunflower. czyli maseczce nawilżającej z wyciągiem z marchewki i słonecznika. Ma ona bardziej żelowa i lżejsza konsystencje jak ta z Ziaji. Ja nie mam na twarzy dużych przebarwień, jednak po wakacjach, zawsze pojawiają mi się małe piegi i plamki. Zauważyłam, że po tej maseczce one jaśnieją a twarz ma bardziej jednolity kolor. Zapach bardzo delikatny, powiedziałabym, że nawet przyjemny. Ostatnią maseczką, o które mam najgorsze zdanie jest Avon, Planet Spa India Intensity. Ma ona bardzo gęstą konsystencje, co akurat lubię, ale ten zapach... Wynika on zapewne z faktu, że jest to maseczka z olejkami z czarnego bzu, sezamu i drzewa sandałowego. Mi ten zapach  wydaje się za mocny, drażni mnie. Celem tej maseczki jest ujędrnianie, ciężko po kilku użyciach stwierdzić tego efekt, jednak mogłaby robić cokolwiek, a ja nie widzę różnicy czy ją nałożę, czy nie.

Dziękuję za uwagę.
Wy jakie zakupy zrobiłyście w tym miesiącu? Chętnie poczytam.
JaŚniutka